Wyprawa rowerowa do Aten szlakami Eurovelo 6 i 11 (4-22 czerwca 2017).

Start, można powiedzieć tradycyjnie, w Bratysławie. Pierwsza połowa trasy to powtórka z zeszłego roku, czyli Eurovelo 6 wzdłuż Dunaju (do Belgradu). Następnie przejazd pociągiem na południe Serbii do miasta Nisz i dalej już rowerem do samych Aten, teoretycznie po trasie Eurovelo 11.

Taki był plan. O ile pierwszą część trasy znałem z zeszłego roku, o tyle druga była dla mnie całkowitą niewiadomą.
EV6 czyli trasa naddunajska jest znana w krajach przez które przebiega i lepiej lub gorzej oznakowana (Eurovelo 6 na Słowacji, Węgrzech i w Serbii, czy też "Ruta Dunav" w Chorwacji), no może z wyjątkiem Rumunii, gdzie poza tablicą powitalną na granicy nie znalazłem żadnych innych oznaczeń na trasie (tak było w zeszłym roku 2016, możliwe że coś się zmieniło).
Słowacja to w moim przypadku tylko jeden dzień z Bratysławy do Komarna.
Węgry, trasa w dużej części to oddzielne ścieżki rowerowe w miastach czy też po wałach, bardzo przyjemnie i bezstresowo, można się skoncentrować na podziwianiu okolicy.
   
Chorwacja, drogi lokalne o niskim natężeniu ruchu. Przy większych miastach ruch wzrasta i trzeba bardziej uważać.
Serbia, dobrze oznakowane trasy, które jednak bardzo często prowadzą po drogach o dużym natężeniu ruchu, co znacząco obniża komfort jazdy. Niektóre odcinki to ścieżki po wałach, w odróżnieniu od tych na Węgrzech, są kiepsko utrzymane i jazda po nich nie należy do przyjemności.
 

Tyle o odcinku Bratysława - Belgrad (EV6).

Przeprawa pociągiem na południe Serbii. Trasa modernizowana i na kilku odcinkach pociąg pędził z zawrotną prędkońcią 30km/h ! Jednak jak wspomniałem remont trwa i będzie już tylko lepiej.
 

Teraz o odcinku Nisz - Ateny (teoretycznie jest to EV11). Teoretycznie, gdyż trasa obecnie (2017 rok) istnieje tylko na papierze. Zresztą taką właśnie informację można odszukać na oficjalnej stronie projektu Eurovelo. Nie ma zatem co liczyć na ścieżki rowerowe, czy choćby jakieś oznaczenia na trasie. Dużym plusem są drogi serwisowe przy bardziej ruchliwych arteriach, po tych właśnie drogach serwisowych można się spokojnie poruszać, gdyż ruch samochodowy jest niewielki. Są jednak odcinki, gdzie powstają nowe drogi szybkiego ruchu, a starsze drogi lokalne zostały jakby unicestwione przy okazji budowy. W paru miejscach musiałem się trochę nagimnastykować, aby przejechać dalej nie wpadając pod jakąś cięzarówkę z budowy, czy też nie jadąc tam, gdzie rowerem się jechać nie powinno (raz pojechałem, na szczęście bez konsekwencji mandatowych).
Macedonia - górki, górki i jeszcze trochę górek. Wspaniałe widoki sąsiadujące niestety z wysypiskami śmieci (szczególnie przy większych miastach) oraz licznie występujące bezpańskie, lub też należące do kogoś psy, biegające bez opieki.
 

Tam gdzie trasa nie wiodła po ruchliwych ulicach, jechało się naprawdę przyjemnie i było co podziwiać.
Grecja - wspomniane drogi serwisowe były prawdziwym wybawieniem, choć czasami kończyły się dość niespodziewanie. Bardzo pomógł mi GPS i śledzenie trasy na tablecie. Momentami można było się pogubić w tych zjazdach, wjazdach i bocznych dróżkach. Aż do samych Aten, cały czas towarzyszyły mi na horyzoncie mniejsze lub większe wzniesienia. Zazwyczaj droga przemykała pomiędzy nimi w sposób w miarę łagodny, choć kilka razy przyszło mi się zmierzyć z konkretnymi podjazdami.
 

Szczególnie jeden przejazd, przez park narodowy pomiędzy górami, utkwił mi w pamięci ze względu na piękną okolicę. Nie mogę także zapomnieć o Termopilach, gdzie jak wiadomo 300 Spartan powstrzymało armię Persów. Tam też zrobilem sobie fotkę z Leonidasem, który Spartanami dowodził.
 

Podsumowując, jestem bardzo zadowolony z tego wyjazdu, szczególnie że dojechałem do samych Aten, tak jak to sobie założyłem na początku. Moja pierwsza wizyta w Macedoni i Grecji na pewno długo pozostanie mi w pamięci i nawet prawie 36 godzin spędzonych w autobusie powrotnym do kraju i jeszcze kilka w pociągach, nie są w stanie zakłócić bardzo pozytywnego odbioru tegorocznej wyprawy rowerowej.
   

A w przyszlym roku... chyba jednak tym razem na północ pojedę, może będzie trochę chłodniej :)

Dzień po dniu (profil trasy):
  1. Bratysława - Komarno
  2. Komarno - Százhalombatta
  3. Százhalombatta - Solt
  4. Solt - Mohacz
  5. Mohacz - Vukovar
  6. Vukovar - Nowy Sad
  7. Nowy Sad - Belgrad
  8. Nisz - Vladicin Han
  9. Vladicin Han - Skopje
  10. Skopje - Wałandowo
  11. Wałandowo - Saloniki
  12. Saloniki - Leptokaria
  13. Leptokaria - Nea Anchialos
  14. Nea Anchialos - Kamena Vourla
  15. Kamena Vourla - Teby
  16. Teby - Ateny


26 czerwca 2017 (poniedziałek)